01

Going to Canada directly from Iceland was quite a surreal experience. Only after 5 months in Iceland one can get excited about 7 sunny days in a row (that’s rather impossible to happen in Iceland), big cities, familiar lanscapes and 25 degrees. But of course that’s not all I enjoyed during my stay in Canada.

My first destination was Toronto and I must admit that it made a great impression on me. Canada’s largest city is vibrant, colorful and cosmopolitan. Over 140 languages and dialects are spoken there and less than 10 years ago 47% of the population had a mother tongue in a language other than English or French. People seem to like this diversity and different ethnic groups have mixed way better than in most European countries.
In general, regardless of ethnicity, Torontians are very friendly and helpful and that’s one of the main things that made my stay there a truly amazing experience.

What’s really outstanding about Toronto is also the mix of business centres, tall buildings, student areas, big parks and peaceful promenades by the lake. There’s all sorts of things to do there. I think it must be really nice to live in Toronto – basically everything’s there (and by saying everything, I really mean it: Toronto is home to more than 80 film festivals, 10 city-owned museum, 7 professional sports teams including Toronto Maple Leafs and Toronto Blue Jays, massive zoo, numerous restaurants serving food from all around thw world and much more). I did my best to make the most of my short stay in the city – have a look at my pictures 🙂

Wyjazd do Kanady bezpośrednio z Islandii był niesamowitym i dość surrealistycznym doświadczeniem. Na mroźnej Islandii spędziłam 5 miesięcy, w Kanadzie więc miło było zaliczyć 7 słonecznych dni pod rząd (na Islandii to niemal niemożliwe 🙂 ), cieszyłam się też na pobyt w dużych miastach, podobne do moich rodzimych krajobrazy i 25 stopni. Ale oczywiście to nie wszystko, co podobało mi się w Kanadzie.

Pierwsze trzy dni spędziłam w Toronto – mieście, które sprawiło na mnie wspaniałe wrażenie. Największe miasto Kanady tętni życiem, jest kolorowe i kosmopolityczne. Mówi się tam w ponad 140 językach i dialektach, a niecałe 10 lat temu 47% tamtejszej populacji miała za język ojczysty nie angielski ani francuski. Ludzie cieszą się z tej mieszanki zwłaszcza, że różne grupy etniczne żyją ze sobą w zgodzie i są zdecydowanie bardziej wymieszane niż w większości europejskich państw.
Ludzie – niezależnie od korzeni – są uśmiechnięci, przyjaźni i pomocni, co było jednym z większych plusów mojego pobytu w Kanadzie.

Kolejną wyjątkową kwestią dotyczącą Toronto jest różnorodność miejsc: od wielkich biznesowych centrów, wysokich budynków poprzez kampusy i strefy studenckie po duże parki i sielankowe promenady nad jeziorem. Myślę, że to idealne miasto do życia, bo jest tam praktycznie wszystko (naprawdę mam na myśli wszystko: w Toronto odbywa się rocznie ponad 80 festiwali filmowych, ponadto znajdziemy tam 10 muzeów należących do miasta, 7 profesjonalnych klubów sportowych, w tym słynnych Toronto Maple Leafs oraz Toronto Blue Jays, wielkie zoo, mnóstwo restauracji serwujących jedzenie ze wszystkich zakątków świata i wiele, wiele więcej). Starałam się jak najlepiej wykorzystać mój pobyt w Toronto – spójrzcie na zdjęcia 🙂

02

03

04
Queens Quay

05

Eaton Centre

06

Dundas Square by day…

07

…and by night

08

11

12

13

Chinatown

14

15

16

View from the CN Tower at sunset

17

18

19

Advertisements